Dzień 28 Już prawie słyszę morze

Leniwie wstałem o 7. Moja miejscówka nie była najlepszą ale dała radę.

wpid-DSCF1715.JPG

Rzeczy nie wyschły więc przywiązałem je do sznurka a sznurek do plecaka. Szedłem powoli, część drogi asfaltówką. Nie lubię ich gdyż stawy bardziej bolą, jest głośno, no i powietrze nie takie. Do tego trzeba bardzo uważać. Często pokazuję kierowcom aby włączyli światła.

Wreszcie las. Jest i cień i fajnie się idzie. To lubię.

image

Fajne też są widoki na wale, ale strasznie tam gorąco i nie ma gdzie się schować przed słońcem.

image

Dużą niewygodą jest szukanie sklepów aby zakupić wodę. Trochę deorganizuje to wędrówkę.

Plecak zrobił sie lekki, brak 5kg jedzenia, została końcówka. Wody też szybko po zakupie ubywa. Przyjemnie jest brać łyki wody.

Dzisiaj przeszedłem za Chełmno. Zrobiłem ponad 49km. Problem miałem z noclegiem. Więc 20 min przed zachodem rozbiłem się niedaleko Wisły. To niebezpieczne miejscówki bo kręcą się ludzie. Jakiś mężczyzna z dwójką dzieci mnie widział i nie wiem czy motocyklista zauważył. Skończyły mi się witaminy i magnez i dzisiaj to  odczułem.
image

image

No cóż, jutro parę spotkań w Grudziądzu. Pomódlcie się za dar mądrości dla mnie i aby chwała Pana na tym skorzystała.

Dobranoc