Archiwa kategorii: Wyprawa

Blog prowadzony podczas wyprawy

Dzień 26 resztką sił.

DSCF1703

Tej nocy spałem tylko 3h. Powodem tego był łoś i jak się okazało ruchliwa droga z kilkaset metrów od mnie w linii prostej. Co chwilę się budziłem. Do tego miejsce które wybrałem było dobre tylko do spania na plecach, a ja w ten sposób może 1/3nocy mogę spać.

DSCF1694

Na 7.30 poszedłem na mszę. Nocleg specjalnie wybrałem niedaleko kościoła położonego na skraju lasu. Msza bardzo fajna, kazanie również, ksiądz w nim odpowiedział nie świadomie na moje pytania. Dzisiejsza trasa super prawie cały czas w lesie.

DSCF1685

Jest jednak małe ale. Za mało snu na regenerację. Przy dużym wysiłku min.8 godzin. Ogólnie w normalnej aktywności minimum 5. Szybko reguła ta się sprawdziła, pierwszy raz od całej wędrówki zaczęło boleć mnie kolano i achilles. Hmm, w planach miałem dojść do Torunia. Wylądowałem po prawej stronie w lesie.

DSCF1697

Dzisiaj zrobiłem 37 km zabrakło 14. Wybrałem sobie wygodne miejsce w lesie  na miękkiej wyściółce. Miałem ochotę spać koło Wisły ale tam dużo ludzi się kręci samochodami i skuterami.

DSCF1683

Po drodze próbowałem jakoś dopomóc organizmowi robiąc drzemki. Pierwsza 35 min, druga 15. Myślę że trochę to pomogło.

DSCF1684

Najlepszy moment z wędrówki to codzienne leżenie w namiocie. To taki mój azyl, namiastka domu.

DSCF1699

Czynności po rozłożeniu namiotu to:
1) Ułożenie, organizacja miejsca w namiocie, wszystko na swoim miejscu.
2) kąpiel w 50ml wody (dziś tak mało bo deficyt wody ale spokojnie w 100ml to już szaleństwo)
3) jedzenie.
4) jak nie zapomnę zęby.
5) pisanie bloga wysyłanie zdjęć.
6) rozmowa z narzeczona, plus smarowanie kremami stawów.
7) modlitwa i dobranoc; czasami oczywiście w nocy siku i picie dużej ilości płynów.

DSCF1691

Więc dobranoc wszystkim muszą dziś odpocząć.

 

Dzień 25 Porażka

DSCF1671

Ta noc była super. Nic nie pochodziło, było mi tak fajnie że spałem do 7.20

DSCF1672

Szybko wyruszyłem w trasę. Okazało się to mega wyzwaniem. Dróg na GPS nie było, lub były nie do przejścia. Błądzenie kosztowało mnie utratę mojej wypracowanej wcześniej przewagi. Czyli ponad 12km. Wyruszyłem z Murzynowskich lasów a dotarłem na wysokość Włocławka. A przeszedłem ponad 50 km.

DSCF1678

Najlepiej wyszedłem na pytaniu miejscowych o drogę, zaoszczędzili mi dobre 4 km, wskazując most tymczasowy. Takie efekty kluczenia, aby znaleźć drogę lub nawet iść na skróty, że zawsze wychodzi dłużej.

DSCF1673

Ledwo dotarłem na wysokość Włocławka, a tu już zmierzch. Jestem przygotowany do rozbijania się po ciemku, ale lepiej jak coś widać. Rozbiłem się, zacząłem jeść i już mam pierwszego gościa tej nocy. Łoś. A co będzie dalej?

DSCF1679

Na 7.30 na mszę, a gdzie podziałem zegarek? Mam nadzieję że się znajdzie. Dobranoc.

DSCF1681

Dzień 24 Nieczynny most

W nocy odwiedziła mnie sarna, lis i …

… człowiek. Słyszałem jak szedł koło 5. Nagle zatrzymał sie i rzucił w namiot szyszką. Znowu powiedziałem spokojnym stanowczym głosem – odejdź. Poskutkowało

DSCF1649

Pogoda była pochmurna, później jednak wyszło słońce.

DSCF1651

Bardzo dużo mnie dzisiaj osób zaczepiało. Od byłego żołnierza, po narkomana. Najlepszy tekst jednak padł w spożywczym jak pakowałem 3butelki 1,5l wody. Grupa młodzieży – „jaki pozytywny Pan”. Na koniec spotkałem Jakuba co w Endomondo jeździ i ma przejechać dzisiaj na rowerze 265km, trochę z nim pogadałem.

DSCF1654

Za Płockiem okazało się, że jest most w remoncie obejście go to jakieś 5km. No nie. Pomodliłem się i idę na niego. Uff, ochroniarza nie ma, przechodzę, a on z drugiej strony. Hmm, głupio się pytam czy mogę przejść. No jak już Pan przeszedł to ok, ale przed chwilą patrzyłem i nikogo nie widziałem. A ja wszedłem na teren budowy i jeszcze dwa zdjęcia zrobiłem stojąc na środku placu. Super, zaoszczędziłem sporo czasu.

DSCF1662

Wreszcie las i nocleg super. Dzisiaj przeszedłem 47km. Okoliczne lasy witają. Dobranoc.

DSCF1668

Dzien 23

W nocy słyszałem kroki zbliżające się w stronę namiotu, to nie było zwierze. Poderwałem się szybko, chwyciłem nóż w rękę i zdecydowanym tonem powiedziałem odejdź. Do rana był spokój. Rano zobaczyłem w krzakach wędkarza pewnie to on.

DSCF1636

Szło się bard fajnie. Doszedłem do Wyszogrodu na rynek. Chciałem kupić wodę, krem z filtrem i igłę do bąbli (no zostawiłem w domu). Na rynku oprócz spożywczego i banku nic nie było.
Postanowiłem dale iść tą stroną Wisły. Gps pokazywał drogę przy samej Wiśle. Droga szybko się skończyła. Masakra – takie zarośla. Cofnąć się – to nadkładam 5km. Założyłem kurtkę, spryskałem się i do przodu.

DSCF1639

Masakra – nie moglem się wydostać. Postanowiłem trzymać się prawej strony, znalazłem ścieżkę. Idę nią – ślepy zaułek.
Masakra – przedzieram się dalej. Znowu. Jest jakieś przejście koło ula na metr od niego. Dobra idę. Uff, jakieś pola, idę nimi. Strasznie dużo czasu straciłem i energii. Zrobiłem 45km. A ile z tego to błądzenie.

Rozbiłem się w lesie. Zaniepokoiła mnie osa o tej porze. Szukam innych nie ma – ok. Leże w namiocie, do przekłuwania bąbli używam noża. Daje radę.
Martwią mnie odgłosy strzałów. Myśliwi czy kłusownicy?

Dobranoc.

Dzień 22-drugi

 

DSCF1610

W nocy udało mi się zreperować telefon. Jednak znowu padł zanim zdążyłem go wykorzystać. Dlatego zdjęcia robiłem aparatem. Potem miałem włożyć kartę do htc i wrzucić na blog.

DSCF1612

Dzień zaczął się spokojnie. Na spacer ze mną zgłosiło się około 6 osób. Przyszły 3. To i tak dobrze. Cecylia, Kamila i jej chłopak Janek z Rescu Team. Bardzo fajnie się szło, rozmawialiśmy śmialiśmy się i bardzo szybko przeszliśmy 10 km.

DSCF1613DSCF1614

Dalej już szedłem sam. Bardzo fajna droga na wale i wzdłuż. Dzisiaj parę osób mnie zaczepiło i pogadałem z nimi chwilę.

DSCF1619DSCF1620

Idąc tak wałem spotkałem znowu dzikiego psa. Włączyłem kamerę ale chyba później niechcący wyłączyłem. Wyglądało to tak – wielki pies wyszedł na przeciw mnie i szczekał, i czekał. Więc ja przygotowałem spokojnie kijek i szedłem dalej. Jak był już około 50 metrów krzyknąłem na niego, podniosłem kijek a druga ręką pokazałem kierunek i krzyknąłem . . . . I znowu podziałało. Szkoda że się nie nagrało ale czuję,  że jeszcze nagram podobną akcję.

DSCF1622

Przeszedłem 45 km. Chciałem jeszcze trochę ale chmury zapowiadały deszcz. Nie mogłem się zdecydować na miejscówkę. W końcu jest super i trawa skoszona pod karimatą. Rozstawiłem namiot i zaczęło padać. :-)

DSCF1626

Naładowałem baterie będąc w domu.

DSCF1627

Kto poleci fajne nauki przed małżeńskie? :-)

DSCF1628

Chwała Jezusowi .

Dzień 21 czyli 4 dawka szczepień

Z rana poszedłem zrobić badanie krwi oraz odebrałem te, które zrobiłem przed wyprawą. Wszystko wyszło w normie, dzisiaj wieczorem odbieram dzisiejsze zobaczymy jak wyprawa ta wpływa na moje zdrowie.

Udało mi się załatwić szczepionkę, ciekawostką jest, iż dopiero dzisiaj dowiedziałem się, że nie wskazany jest:
– Duży wysiłek fizyczny (wcześniej pytałem się, czy mogę robić duży wysiłek po tym)
– Alkolhol
– Opalanie

Więc:
Zostaję dzisiaj w Warszawie jeszcze, jutro ruszam o 7.45-8.00 spod mostu Gdańskiego (lewa strona)
Zapowiada się parę osób, że chcą iść ten kawałek ze mną. Zapraszam wszystkich chętnych. Proszę jednak o informację najpierw telefoniczną.

Dzień 20 Sprawy organizacyjne

Jutro wypada 30.07 i należy zrobić szczepionkę, dlatego do jutra lub pojutrza zostaję w Warszawie.
Już pranie robione, zapachy :) odpychają najtwardszych :)

Zaraz jadę załatwiać zaległości:
1) Skierowanie na szczepienie od rodzinnego
2) Sprawy związane z firmą
3) Sprawy osobiste
4) Odpoczynek :)

Dzień 19 (Niedziela)

DSCF1578

W nocy podchodził do mnie lisek i piszczał, więc musiałem powarczeć trochę to dał mi spokój.

Wstałem koło 6.30, szybko ogarnałem sprzęt zjadłem i ruszyłem. Według wyliczeń z GPS miałem tylko 49 km

Na drodze oprócz krosowóców spotkałem różne ciekawe :) zwierzaki

DSCF1581

DSCF1583

DSCF1588DSCF1600
Kolega Maciek, który miał się dołączyć na ten kawałek trasy nie dołączył się (ma jeszcze szansę na wyjściu z Warszawy)

Miałem też zjeść obiad z Jurkiem i jego narzeczoną, ale nie podrodze mi było, a propozycja mojego obiadu o 13 była dla nich zawczesna, aby podjechać do mnie i zjeść coś w plenerze.

Trasa była, piękna już kiedyś nią szedłem podczas Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, z paroma modyfikacjami tej trasy. (Szukanie sklepów z wodą. Bardzo, ale to bardzo nie polecam sklepu spożywczego w Nadbrzezu prowadzonego przez Turka. Nic nie mam do nacji i orientacji politycznych, ale w sklepie nie było cen a przy podsumowaniu wyszło mu bardzo drogo. Ponieważ, nie chciało mi się szukać innego sklepu kupiłem. Jak poprosiłem go o rachunek to oczywiście cena mu wyszła inna jeszcze bardziej zawyżona. Woda Cisowianka (czyli najtańsza w każdym sklepie kosztowała od 1,5zł do maks 1,8 zł) u niego wyzło 2,5 zł. Bardzo się zdziwił jak poprosiłem o rachunek.

Wszystkim bardzo polecam trasę od Ostrówka do Warszawy, można naprawdę przejść kawałek trasy w ciekawej scenerii.

Końcówka trasy była niekończącym się Wałem. Po drodze okazało się, że np. żółty szlak, który był na GPS zupełnie nie pokrywał się z tym co było. Szukanie żółtego szlaku też nie ma sensu bo jest on bardzo słabo oznakowany i trzeba iść intuicyjnie.

Km za km km za kilometrem masakra. Wody wody wody, skończyła mi się, a już nie chciałem schodzić z trasy nigdzie po wodę.

Pragnę, pragnę.

Udało mi się być o 19,30 na starówce, gdzie jest msza o tej porze? Poszedłem do tego koło misia (kamiennego) i powiem, że ksiądz wygłosił super kazanie trafiło do mnie.

Musiałem nieźle wyglądać, ledwo stałem na nogach o zapachu pewnie nie wspomnę, dlatego umiejscowiłem się w miejscu, gdzie nie powinien przeszkadzać innym.

Wreście w domu. JEEEEEEEE

 

DSCF1589

DSCF1590

DSCF1592

Byli też amatorzy kąpania się w Wiśle :)

DSCF1593

DSCF1595

DSCF1597

DSCF1598

DSCF1599

Mam już dość na dzisiaj.

DSCF1603

DSCF1604

Wyszło 55 km

DSCF1606

DSCF1608

Wczoraj moje wyniki:
Waga 85,8
Tłuszcz 19 procent
Woda 53%
Krew odbiorę i zrobię jutro
Szkoda, że nie pomierzyłem obwodów ale patrząc na oko to 5 cm w pasie mi spadło. ;)

 

Dzień 18-sty

0_228

W nocy była burza. Mało padało, ale za to się błyskało.

Około 24 przyjechała jakaś ekipa nad wodę. Krzyczeli i bawili się w najlepsze. Nie widzieli mnie, a ja próbowałem spać.

Miejscowka była super. W nocy było ciepło, ta że nakrylem się tylko śpiworem. Rano również było ciepło, bardzo mnie zastanowiło co będzie później.

0_128

 

Zakupiłem wodę, a pani w sklepie ostrzegła że ma być 38 stopni. Długi kawałek dzisiaj czekał mnie po asfalcie gdyż trasa była poprzecinana rzekami. Jedno obejście to nadłożenie 2 km z jednej strony. Tak więc wygrał asfalt. Hmm, buty przyklejaly  się do niego. Masakra. Wypiłem coś koło 5.5 litra, a dzień się jeszcze nie skończył. Mocz pokazuje kolor odwodnienia. Hmm.

Ponieważ planuje jutro dojść do Warszawy, dzisiaj zrobiłem 49 km. Jutro tyle samo. Mam nadzieję zdążyć na mszę na starówce. Jutro od wysokości Góry Kalwarii zapowiada się Maciek ratownik – chce iść ze mną. Ok zobaczymy :-)

0_328

 

Następnie dostałem zaproszenie na obiad od starego znajomego z osiedla. Niestety  nie będę mógł przyjść na działkę ale zapraszam na obiad w plenerze i na godzinną przerwę. W każdym bądź razie dzisiejszy dzień dał mi popalić. Miejsce na nocleg to koniec sadu w rzędzie za drzewami :-)