Wszystkie wpisy, których autorem jest Piotr Gozdalik

Dzień 22-drugi

 

DSCF1610

W nocy udało mi się zreperować telefon. Jednak znowu padł zanim zdążyłem go wykorzystać. Dlatego zdjęcia robiłem aparatem. Potem miałem włożyć kartę do htc i wrzucić na blog.

DSCF1612

Dzień zaczął się spokojnie. Na spacer ze mną zgłosiło się około 6 osób. Przyszły 3. To i tak dobrze. Cecylia, Kamila i jej chłopak Janek z Rescu Team. Bardzo fajnie się szło, rozmawialiśmy śmialiśmy się i bardzo szybko przeszliśmy 10 km.

DSCF1613DSCF1614

Dalej już szedłem sam. Bardzo fajna droga na wale i wzdłuż. Dzisiaj parę osób mnie zaczepiło i pogadałem z nimi chwilę.

DSCF1619DSCF1620

Idąc tak wałem spotkałem znowu dzikiego psa. Włączyłem kamerę ale chyba później niechcący wyłączyłem. Wyglądało to tak – wielki pies wyszedł na przeciw mnie i szczekał, i czekał. Więc ja przygotowałem spokojnie kijek i szedłem dalej. Jak był już około 50 metrów krzyknąłem na niego, podniosłem kijek a druga ręką pokazałem kierunek i krzyknąłem . . . . I znowu podziałało. Szkoda że się nie nagrało ale czuję,  że jeszcze nagram podobną akcję.

DSCF1622

Przeszedłem 45 km. Chciałem jeszcze trochę ale chmury zapowiadały deszcz. Nie mogłem się zdecydować na miejscówkę. W końcu jest super i trawa skoszona pod karimatą. Rozstawiłem namiot i zaczęło padać. :-)

DSCF1626

Naładowałem baterie będąc w domu.

DSCF1627

Kto poleci fajne nauki przed małżeńskie? :-)

DSCF1628

Chwała Jezusowi .

Dzień 18-sty

0_228

W nocy była burza. Mało padało, ale za to się błyskało.

Około 24 przyjechała jakaś ekipa nad wodę. Krzyczeli i bawili się w najlepsze. Nie widzieli mnie, a ja próbowałem spać.

Miejscowka była super. W nocy było ciepło, ta że nakrylem się tylko śpiworem. Rano również było ciepło, bardzo mnie zastanowiło co będzie później.

0_128

 

Zakupiłem wodę, a pani w sklepie ostrzegła że ma być 38 stopni. Długi kawałek dzisiaj czekał mnie po asfalcie gdyż trasa była poprzecinana rzekami. Jedno obejście to nadłożenie 2 km z jednej strony. Tak więc wygrał asfalt. Hmm, buty przyklejaly  się do niego. Masakra. Wypiłem coś koło 5.5 litra, a dzień się jeszcze nie skończył. Mocz pokazuje kolor odwodnienia. Hmm.

Ponieważ planuje jutro dojść do Warszawy, dzisiaj zrobiłem 49 km. Jutro tyle samo. Mam nadzieję zdążyć na mszę na starówce. Jutro od wysokości Góry Kalwarii zapowiada się Maciek ratownik – chce iść ze mną. Ok zobaczymy :-)

0_328

 

Następnie dostałem zaproszenie na obiad od starego znajomego z osiedla. Niestety  nie będę mógł przyjść na działkę ale zapraszam na obiad w plenerze i na godzinną przerwę. W każdym bądź razie dzisiejszy dzień dał mi popalić. Miejsce na nocleg to koniec sadu w rzędzie za drzewami :-)

17-sta doba

Dzień zaczął się szybko.

0_127

W nocy mój namiot znaleźli ludzie na spacerze z psem i dzieci na motorze z psem. Zawsze, to czworonóg MNIE wyczuwał. Pytanie dziecka a co to jest było bezcenne.

Reszta nocy minęła spokojnie. Rano znalazłem darmowe jedzenie w postaci konika polnego.

0_427

Dzień zapowiadał się długi i słoneczny. Strasznie szybko mi bateria pada w telefonie, na szczęście ładowarka słoneczna daje radę.

0_327

Dzisiaj przez długi kawałek szedłem od strony Wisły walem, który naprawiali. Bardzo dużo pyłu od wożących piasek potężnych wywrotek. :-) Kiedyś niechcący zakurzyłem ludzi na plaży piachem- mam za swoje. :-) Udając się na miejsce noclegu okazało się, że w okolicy na plaży są jakieś imprezki. Dzisiaj piątek więc muszę iść do lasu. Ludzie pod wpływem alkoholu oraz w klimacie zabaw, popisów to niebezpieczna mieszanka. Znalazłem miejsce w lesie z małym jeziorkiem. Okazuje się,  że od drugiej strony jeziorko tętni życiem.

Młoda para z dzieckiem. Jak ja lubię las iglasty, czuje się w nim bardzo dobrze. :-)

0_227

Dzień 16

Noc była ciężka.

Dziki były w pobliżu przez całą noc. Zapora zdała próbę. Co chwilę słyszałem jak chciały się zbliżyć do namiotu. Petarda cały czas w reku. Jakoś przestały się bać hałasu a ją nie miałem zamiaru wychodzić z namiotu.

Do czego była mi potrzebna taśma izolacyjna:

Zdjęcie0192Zdjęcie0193

Maszerowałem spokojnym tempem. Bardzo fajnie się szło niebieskim szlakiem polecam all :-) Dzień upłynął bardzo szybko, po drodze zrobiłem sobie dwie drzemki 15 min. Dużo mi dały. Rozmowa poobiednia z moja piękniejsza połowa dodał mi jeszcze więcej sił.

Góra i dół, góra i dół.

Zdjęcie0196

Przez łąki, przez pola…

Zdjęcie0194

Dobrze że nie musiałem tam wchodzić :-) Dostałem w tym miejscu zaproszenie na kawę od starszego Pana też pasjonata aktywności. Niestety nie po drodze, więc porozmawiałem z nim. Podał mi adres i zaprasza po zakończeniu wyprawy :-)

Zdjęcie0197

Dzisiejsze miejsce noclegu jest bardzo ryzykowne. Od razu za wałem. Rutyna czy chęć przygód? A może po prostu fajne miejsce gdzie rano będzie mało rosy oraz mało kleszczy. Systemy bezpieczeństwa zainstalowane. Czekam albo na patrol policji lub amatorów wrażeń. Miejsce jest widoczne z wału ale z drugiej strony jest ścieżka jak przez godzinę leżałem to nikt na niego nie wchodził. Więc jest nadzieją.

Dobranoc

Dzionek 15

Obudziłem się wcześnie rano. Nie mogłem spać.

Ciocia poczęstowała mnie super śniadaniem, potem rozmawialiśmy. Fajnie.
Siostra dołączyła do nas dwie godziny później. Tym razem zadzwoniłem do busa i dowiedziałem się że będzie 11:20. Jeszcze przed wyjściem specjalnie dla mnie zrobiono pyszny obiad. Bardzo dziękuje. Chciałem zrobić sobie z nimi foto ale powiedziały, że są nie umalowane etc.

Bus przyjechał o 12. Hehe, nie ważne. Ważne, że dojechał tam gdzie skończyłem wędrówkę. Ruszyłem  marszem. Szło się dobrze pomimo, że mój plecak od wizyty u cioci coś przybrał na wadze. Lekki deszcz pokropił.

Zdjęcie0186

Udało mi się też dostać dwie garście wiśni – moje pierwsze w tym roku. Dziękuje.

Pojawiła się znowu czarna chmura, więc korzystając, że jest las rozbiłem namiot. Dużo śladów dzików. Już mnie coś zaczęło podchodzić ale zrobiłem hałas i uciekło. Zbudowałem prowizoryczną zaporę wokół namiotu.

Zdjęcie0189

Przemyślenie na dziś: nauczmy się doświadczać rzeczy i ludzi bez nastawienia do nich. Tak często wygląd i wrzawa wokół nich wyrabia nasze zdanie. Doświadczajmy sami – z łagodnością i czystym nastawieniem.

Zdjęcie0187

Zwariowany 14-sty dzień wyprawy

Wtorek.

Dzisiejszy dzień był jednym z najbardziej nerwowych dni.
W nocy nad ranem pojawił się rybak który zaczął łowić ryby. Bardzo miły starszy pan amator wędkarstwa po zawale. Grzecznie zapytał się czy nie będzie przeszkadzał. Spoko mówię.
O 6:30 pobudka toaleta i powolne pakowanie. Mam końcówkę wody możne na 3 łyki. Nie ma zatem mowy o śniadaniu. Organizm zużywa ja do trawienia, wiec mówię – w chwili obecnej ide na czczo.

Pakując powoli rzeczy coś mnie skłoniło aby sprawdzić kiedy szczepienie. Byłem pewny, że jutro lub później. Wielkie moje zdziwienie jak okazało się, że dziś. Od razu kontakt do Piotra. Zakaźny w Sandomierzu. Idę na bezpośrednią drogę 777, okazuje się, że żaden bus w tym czasie nie jedzie. Po około 40-stu minutach udało mi się złapać stopa. Sympatyczny mężczyzna który zaspał do pracy.

Dochodzę do szpitala kolo 12 okazuje się, że tu nie ma już zakaźnego. Bardzo sympatyczna opieka, bo szukali szczepionki aby mi dać ale niczego nie mieli. Co tu zrobić. PIOTR mówi Stalowa Wola. Dzwonię do siostry ciotecznej, bo mam rodzinę w świętokrzyskim. Mówi ze Kielce. Bliżej Stalowa Wola – do 15. Staram się złapać stopa 30 min nic.

0_1

Nie da rady w parę minut to ogarnąć SOR a potem zakaźny – wszędzie kolejki. W Kielcach podobno jeden z lekarzy widział wywiad i pomogą w tej sprawie jeżeli do 14:30 się wyrobię. Siostra załatwia chłopaka i jedziemy do Kielc. Wszedłem o 14:29, lekarz już wychodził. Super podejście, super pomoc. Udało się bez problemu. Nawet lekarz chciał mi przekazać pieniądze. Mówię, że proszę na konto wpłacić,  że każdy możne pomóc. Wierzę, że już za chwilę będą kolejne podziękowania za pomoc. Każdy z Was możne pomóc, nawet niewielka pomoc 10 zł to dla nas dużo.

Po takim stresie pojechałem do cioci na obiad i rozmowę. PKS o 19:40- powrotny do ostatniego miejsca mojej wędrówki. Idę na niego – spóźnia się. Wracam do cioci i jutro dopiero o 11 jest jakiś. Tak więc żegnam Was w wygodnym łóżeczku.

Dziękuje bardzo cioci Teresie . Paulinie i jej chłopakowi. Wielkie DZIĘKUJĘ.

Dzisiejsze przemyślenie: Nigdy się nie poddawaj . WIARA I NADZIEJA FOREVER.

13 dzień wyprawy

0_13

Poniedziałek zaczął się o 6:30.

0_12
Szybko zjadłem i o 7 bylem już w trasie. Bardzo mi się dzisiejszy dzień podobał, gdyż bylem wypoczęty i najedzony, a trasę znowu zrobiłem sobie bardziej zieloną. Oczywiście przez to nadłożyłem parę km w poszukiwaniu mostów ale fajnie było.

0_14

Spisali mnie tez miejscowi policjanci i obiecali śledzić bloga. Pozdrawiam serdecznie.

0_16

Idąc wałem zobaczyłem palącą się trawę i krzak. Wyglądało niegroźnie ale sam nie będę gasił :-) Zadzwoniłem na 998. Ponieważ miałem gps podałem koordynaty, ale chyba za bardzo nie chcieli przyjąć tego zgłoszenia, bo albo się rozłączyli albo przerwało.

0_15

0_17

Dzisiaj bardzo mi się podobało :-) Ten dzień przerwy spełnił swoja rolę.
Przemyślenie na dziś – wypełniając misję człowiek staje się samotny, nie rozumiany. Nawet najbliżsi nie rozumieją dlaczego on to robi, po co? Są ważniejsze sprawy. Misja jest czymś osobistym dającym sens życia, dającym wewnętrzne światło, dające siłę. Misja jest po to aby zmieniać Świat na lepsze. Misja to chcieć.

Specjalnie dla Was piękny widok.

0_180_19

Właśnie niedaleko mnie zacumowali żeglarze – zaproponowali podwózkę do Gdańska Wisła :)

Zadanie konkursowe. Jak nazywa się góra, na której stoję z flagą?

0_1